„Pan Tadeusz” fragment

Było to za Kościuszki czasów; pan popierał

Prawo trzeciego maja i już szlachtę zbierał,

Aby konfederatom ciągnąć ku pomocy,

Gdy nagle Moskwa zamek opasała w nocy.1275

Ledwie był czas z moździerza na trwogę wypalić,

Podwoje dolne zamknąć i ryglem zawalić.

W zamku całym był tylko: pan Stolnik, ja, pani,

Kuchmistrz i dwóch kuchcików, wszyscy trzej pijani,

Proboszcz, lokaj, hajducy czterej, ludzie śmiali.1280

Więc za strzelby, do okien. Aż tu tłum Moskali,

Krzycząc: »Ura!«, od bramy wali po tarasie;

My im ze strzelb dziesięciu palnęli »A zasie«.

Nic tam nie było widać; słudzy bez ustanku

Strzelali z dolnych pięter, a ja i pan z ganku.1285

Wszystko szło pięknym ładem, choć w tak wielkiej trwodze:

Dwadzieścia strzelb leżało tu na tej podłodze;

Wystrzeliliśmy jedną, podawano drugą.

Ksiądz proboszcz zatrudniał się czynnie tą usługą,

I pani, i panienka, i nadworne panny:1290

Trzech było strzelców, a szedł ogień nieustanny.

Grad kul sypały z dołu moskiewskie piechury;

My z rzadka, ale celniej dogrzewali z góry.

Trzy razy aż pode drzwi to chłopstwo się wparło,

Ale za każdym razem trzech nogi zadarło,1295

Więc uciekli pod lamus[131]; a już był poranek.

Pan Stolnik wesół wyszedł ze strzelbą na ganek,

I skoro spod lamusa Moskal łeb wychylił,

On dawał zaraz ognia, a nigdy nie mylił;

Za każdym razem czarny kaszkiet w trawę padał1300

I już się rzadko który zza ściany wykradał.

Stolnik, widząc strwożone swe nieprzyjaciele,

Myślił zrobić wycieczkę, porwał karabelę[132]

I z ganku krzycząc sługom wydawał rozkazy;

Śmierć, Morderstwo, Pan, Sługa, ZemstaObróciwszy się do mnie, rzekł: »Za mną Gerwazy!«1305

Wtem strzelono spod bramy… Stolnik się zająknął,

Zaczerwienił się, zbladnął, chciał mówić, krwią chrząknął:

Postrzegłem wtenczas kulę, wpadła w piersi same.

Pan słaniając się, palcem ukazał na bramę:

Poznałem tego łotra Soplicę! poznałem!1310

Po wzroście i po wąsach! Jego to postrzałem

Zginął Stolnik, widziałem! Łotr jeszcze do góry

Wzniesioną trzymał strzelbę, jeszcze dym szedł z rury!

Wziąłem go na cel; zbójca stał jak skamieniały!

Dwa razy dałem ognia, i oba wystrzały1315

Chybiły: czym ze złości, czy z żalu źle mierzył…

Usłyszałem wrzask kobiet, spojrzałem — pan nie żył».

Tu Gerwazy umilknął i łzami się zalał,

Potem rzekł kończąc: «Moskal już wrota wywalał:

Bo po śmierci Stolnika stałem bezprzytomnie,1320

I nie widziałem, co się działo wokoło mnie.

Szczęściem, na odsiecz przyszedł nam Parafianowicz,

Przywiódłszy Mickiewiczów dwiestu[133] z Horbatowicz,

Którzy są szlachta liczna i dzielna, człek w człeka,

A nienawidzą rodu Sopliców od wieka.1325

Tak zginął pan potężny, pobożny i prawy,

Który miał w domu krzesła, wstęgi i buławy,

Ojciec włościan, brat szlachty; i nie miał po sobie

Syna, który by zemstę poprzysiągł na grobie!

Ale miał sługi wierne. Ja w krew jego rany1330

Obmoczyłem mój rapier Scyzorykiem zwany

(Zapewne pan o moim słyszał Scyzoryku,

Sławnym na każdym sejmie, targu i sejmiku).

Przysiągłem wyszczerbić go na Sopliców karkach,

Ścigałem ich na sejmach, zajazdach, jarmarkach.

Dwóch zarąbałem w kłótni, dwóch na pojedynku;

tekst skopiowany z wolnelektury.pl

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close